LIRYKA I Paweł Biliński



Paweł Biliński

Laureat Połowu Poetyckiego 2016 i finalista organizowanych przez Biuro Literackie Pracowni Stacji Literatura w latach 2017-2020, zdobywca II nagrody w XXVIII edycji konkursu im. K.K. Baczyńskiego 2020, laureat kilku innych ogólnopolskich konkursów poetyckich.

Na przestrzeni lat jego wiersze były publikowane w sieci i drukiem w antologiach.

W 2019 roku zadebiutował książką poetycką „Część urojona", a w 2021 roku ukazała się jego druga książka poetycka „Bezsynność", obie w Wydawnictwie Fundacji Duży Format.

Administrator i jeden z redaktorów-założycieli portalu poetyckiego poemax.pl, kontynuującego wieloletnie tradycje serwisu poema.pl.

Zawodowo związany z branżą nowoczesnych technologii. Warszawiak

z pochodzenia i zamiłowania, w 1999 roku wyprowadził się za miasto i zamieszkuje blisko natury w okolicach Piaseczna.



czarny spokój

czarny spokój składa się z ciszy

ze ściśniętego gardła

i wspomnień

a także z dzwonka telefonu

który nie dzieli już świata

na przed i po



w czarnym spokoju nie ma miejsca

na myślenie co to będzie

i jak się to wszystko skończy



nie ma też miejsca na nadzieję


czarny spokój to taki

o który modlisz się

żeby wreszcie nastąpił

i żeby nigdy nie nastąpił




*****

powrót


obraz drży przy przesuwaniu
rzeka mały chłopiec z tatą
piją kefir ze szklanej butelki


obraz drży przy przesuwaniu
wieczór przystanek zetknięcie rąk
na chwilę zanim przyjedzie tramwaj


ręka drży przy przesuwaniu
po brzuchu i dalej żeby poczuć
opuszkami wilgotne ciepło


powietrze drży od upału
szum fal puste wydmy i zieleń lasu
wiatr przesypuje ziarnka piasku


obraz drży i z wolna blednie
może to powrót poszarpany sen
a może tylko coś się kończy



*****
credo


wierzę w błogość oka wciąż mogącego
w twoim ciele widzieć ślady nieba i ziemi
rzeczy niewidzialne czynić widzialnymi
wiedząc że co już było może zdarzyć się znów
bo ty byłaś pierwsza i ty będziesz ostatnia
dla ciebie są przedświty i wycieki światła
w nasze noce zdyszane pozbawione snów


jak światłość ze światłości wyłaniaj się z mroku
zamieszkaj w moich ustach dotykaj do boku
odbieraj uwielbienie mów mi przez proroków
dziel ze mną chwile które pozostały
spróbujmy ocalić resztki naszej wiary

w ciała dopieszczenie
śniętych obcowanie
grzechów powtórzenie
żywot
wieczny zamęt



******

genesis


to było parę dni po stworzeniu świata
leżałaś z odpryskami nieba we włosach
trawy dawały nasienie drzewa owoce
a ja patrzyłem na ciebie jak Bóg
i wszystko w tobie było dobre 


w tym dziwnym czasie pozbawionym ludzi
gdy dzień nie oddzielił się jeszcze od nocy
ja byłem pragnieniem ty oceanem
przyjmującym mnie zachłannymi falami
na których ledwie mogłem się utrzymać



więc zanurzałem się co chwilę
i ustami pełnymi słonej wody
jadłem twoje ciało


jak mięso głębinowej ryby


*****

zgrzeszyłem

wiem, zgrzeszyłem

treścią
strofą
przecinkiem
i rymowaniem


moja wina, ale niestety
nie żałuję


ciekawe, jak wygląda
piekło poetów




 

Komentarze

Popularne posty