BEATA Nicoś-Trenk 


ur. 7 grudnia 1967 roku w Toruniu, duszą i korzeniami pochodzi z południa Polski. Polonistka, poetka, nauczycielka i bibliotekarka. Studiowała filologię polską oraz bibliotekoznawstwo i informację naukową na UMK w Toruniu. Mama trojga dorosłych już dzieci i gromadki zwierząt. Fascynuje się literaturą, sztuką, filozofią oraz teatrem. Jej wiersze były publikowane m.in. w „Mojej Przestrzeni Kultury”, „Ikarze”, „Czasopiśmie Artystycznym Nestor”, w magazynach „Babiniec Literacki" , „Akant", „Helikopter", w kilku antologiach pokonkursowych oraz na stronie Emultipoetry. Prawie czterdzieści z nich zostało wyświetlonych na ścianie kamienicy przy ulicy Brackiej w Krakowie w ramach międzynarodowego projektu „Wiersze na murach", w tym trzy podczas konkursu „Solidarni z Ukrainą”. Kilka z nich znalazło się też w antologii związanej z tym projektem. 


Ponadto jej utwory zostały opublikowane w antologiach grupy poetyckiej „Mundus Poeticus” oraz charytatywnej „Solidarni z Ukrainą”, wydanej przez Wydawnictwo EduArt. Laureatka nagrody głównej X edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Wacława Iwaniuka w roku 2016 oraz drugiego miejsca w roku poprzednim. 


Autorka stanowiącego nagrodę we wspomnianym konkursie tomiku „Studnia" oraz współautorka książki poetyckiej „Szepty luster”. W roku 2022 została laureatką XVIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia. Nagrodę główną w tym konkursie stanowiło wydanie tomiku autorskiego, którego promocja odbyła się podczas podsumowania wyników edycju XIX, 9 grudnia 2023 roku. Tomik można nabyć na stronie Galerii BWA w Olkuszu. Przez kilka lat była współorganizatorką i jurorką najpierw międzyszkolnego, później Ogólnopolskiego Konkursu Rynna Poetycka.


 

________________________________________________________________

Chillout


memento mei syczy blizna wewnątrz ust 

memento nos wtórują te na nadgarstku 

sprzątanie zaczynam od czytania książki 

dobrze mi idzie zawsze w końcu i tak 

przychodzą barbarzyńcy i nie ma co 

zbierać przypływ burzy domy świątynie

litery drżą na wietrze pani Hitz mówi że 

człowiek musi mieć czysto w domu to 

daje spokój potrzebujesz się skupić pyta 

mój smartfon tryb maksymalnej 

koncentracji dostępny zza ściany 

przeraźliwie głośny dźwięk wiertarki 

przenosi do innego wymiaru modernizują 

windę z czasów wczesnego Gierka

„w tym mieście każdy mieszka tam gdzie 

pasuje jego klucz" mruczy stary 

oddźwierny*

„kiedy polewasz się prysznicem od 

dołu przychodzi Duch Święty i daje 

Ci szczęście"* mówi Mary Mistral 

Dobry Glina tłucze lustro Zły Glina 

wiesza nowe albo na odwrót

kamienieje ekstremalna galaktyka w 

żołądku mam język z papryczki chilli 

memento mei syczy blizna wewnątrz 

ust memento nos wtórują te na 

nadgarstku chillout



**Aglaja Veteranyi – Dlaczego dziecko gotuje się 

w mamałydze, tłum. Alicja Rosenau



Schizofrenia

jak przepowiedziano


bardziej biała niż czarna i co ty 

na to bez-domny/-umny 

(nie)poeto bądź co/jak bądź nie 

byle nawet materia 

schizofreniczna błąka się 

między imionami cięższe 

lżejsze jaki kolor wybrać jaki 

zapach i dźwięk fakturę jaką 

być kim-czym/jak być nie byle 

a kuku ałła na muniu puk puk 

rozumku zamknięte i tylko oko 

w wizjerze otwarte zrób sobie 

stop klatkę (tylko się nie 

zatrzaśnij palca nie przytnij z 

nowymi paznokciami od fioletu 

w róż trzy kolory a żaden 

niebieski żaden czerwony 

żaden biały) i się sobie 

przyjrzyj bez filtrów bez 

aplikacji no jak ty wyglądasz 

wierszoróbko no jak-by piorun 

kulisty strzelił 



Każde twoje konto zasługuje 

na własną aplikację


możesz stworzyć trzynaście 

sklonowanych aplikacji „a

grzmot to jakiś nagły hałas

zaczynający się od światła"* 

co dziesięć minut ginie jedno

palestyńskie dziecko



więc nie mów że jest antysemitą 

każdy kto przeciwko temu protestuje 

dwaj turyści po zejściu z trasy w 

Tatrach Wysokich zgłosili że zostawili 

w górach swoje partnerki powiedz 

odtwórz muzykę relaksacyjną 

podpowiada mój nowy smartfon 

mówię odtwórz muzykę relaksacyjną i 

odtwarza a mną telepie jak telepało 

co dziesięć minut i nie ma na to 

teleporady




*Alberto Caeiro de Silva\Fernando Pessoa, 

tłum. Gabriel Borowski



Moja doskonała nieobecność



przezroczysta zaczynam od 

rysowania linii 

postrzępione brzegi 

odbijają ocean

kolorowe ławice w krwiobiegu roztrzaskane 

zdania

„I'm so cold, let me in your window"

mieszkam w słowie od którego zaczął się 

wszechświat

(nie) istnieję na kosmiczną skalę 

czuję jak patrzą przeze mnie w

ścianę z której wyszłam na

(nie)spotkanie

„I'm so cold, let me in your window”

na bierzcie jedzcie i się

udławcie jestem ozonem

wypełniającym tysiąc jeden

baloników nie chce mi się już

być tlenem którym 

zapominają oddychać

„I'm so cold, but not let me in your window"




 

Komentarze

Popularne posty