Autor Nieznany i kropka - wiersze
Autor Nieznany
Poznawał opowiadaniowy warsztat pisarski pod kierunkiem Marka Nowakowskiego, tajniki reportażu pod opieką Marka Millera, a istotę dramatu pod czujnym okiem Tadeusza Słobodzianka.
Składał litery w historie i obrazki, ciesząc się pracą w największych polskich agencjach reklamowych: Leo Burnett, Grey, DDB; co przyniosło mu kopę nagród i nominacji na międzynarodowych oraz polskich festiwalach kreatywności: Cannes Lions, D&AD, ADC*E, Golden Drum.
Dobytek literacki:
– dziewięć opowiadań w magazynie „Opowieści”, Nr 2, wrzesień 2006
– czarna baśń „NAWIŚĆ… Historia pisana wierszem czarnym”, 2020
– baśń postapo „DOTYKA… Poderwać gęsią skórkę do lotu”, 2021
– monodram „MORFOLOGIKA… Czerwone i białe odcienie czarnego”, 2022
– dzieciowe bajanki „BAJKOLORY… Na dobranoc, na śnienie”, 2023
– baśń korporacyjna „TRÓJJEDNIA… Niech umarli przewracają się w grobach”, 2024
*****
WYSZCZERZ…
Radosny człowiek pochodzi od psa
Uśmiech człowieka pochodzi od psa…
Prapies przyniósł go ludziom.
Ciężko powiedzieć, że w zębach.
Bo jednak bardziej tylną częścią ciała.
Ale… tak jak ryba psuje się od głowy,
tak pies cieszy się od ogona
(porównanie znaczeniowe średnie,
ale chodzi o zasadę zachowanie kierunku).
Taka poważna szara eminencja lasu…
Taki dziki surowy niepluszowy big bad wolf.
Ale już potrafił uśmiechać się ogonem.
I zaniósł ten uśmiech dwunożnemu ponurakowi.
Odzianemu w kawałki martwych zwierząt.
Blademu, zimnemu, ziemistemu.
Przezroczystemu smutasowi.
Ze szczękościskiem w oczach i rękach.
Człowiek potrafił uśmiechać się tylko w jednej sytuacji…
Kiedy zamienił żywe stworzenie w jedzenie.
Tylko śmierć uruchamiała jego mięśnie radości.
Odblokowywała wydzieliny luzgruczołu.
Ściekała po twarzy, hormonem uśmiechu.
Człowiek podziękował psu…
Jak umiał. Językiem.
Wymyślił różne powiedzenia.
Z psem, ustami, twarzą w roli głównej.
Na przykład…
Pies ci mordę lizał.
*****
NIEBOGI…
Praca ma w życiu ciężko
Praca nie uznaje bogów cudzych…
Przed sobą, za sobą, ani w ogóle obok.
W swojej przestrzeni osobistej.
Intymnej tym bardziej.
Praca nie lubi się z czasem…
Kiedy ten nie chce się dla niej rozciągać.
Podporządkować, naginać, nieskończonić.
Kiedy chce zamknąć się w liczbach.
Kiedy wprowadza pojęcia początku i końca.
Pojęcia przerwy, czekania, niecofania, niezakrzywiania.
Pojęcia mierzone cyframi, cyferblatami.
Najgorszy dla pracy jest wolny czas…
Wolne dni i inne leniwe wynalazki.
Typu długie weekendy czy bank holidays.
Wolne przestrzenie, wolne zajęcia.
Hobby; chyba że to ona jest hobby.
Też wolne miejsca, wolny sposób pracy, wolni ludzie.
Z rzeczy wolnych praca najbardziej lubi wolne moce przerobowe.
Praca na życie i życie walczy z domem…
Home office musi mieć swoje biurko!
Kąt choćby. Szczelinę w przestrzeni.
Żeby się okopać, otulić zeribą.
I kolczaście bronić swojego terytorium.
Swojego czasu. Swojego zrobienia.
Bronić do pierwszej krwi, do ostatniej kropli potu.
Największym wrogiem pracy jest rodzina…
Te ciągłe podchody, dochody i odchody.
Pochody ucieczek. Uników. Oddalania sprzeciwów.
Te narzekania, przeszkadzania, odciągania.
Zawracania głowy i innych gitar.
Czy ta rodzina nie może zrobić się sama?
Praca na pewno sama się nie zrobi…
Żeby zarobić na ten czas, te hobby, ten dom, tę rodzinę.
RTĘCIENIE…
Roztapiamy się w lód
Opadamy z czerwoności…
Zlewamy się topniejącym gorącem.
Nie zagrzaliśmy tam, w górze, długo miejsca.
Słupek naszej rtęci kurczy się.
Karłowacieje do niebieskiego.
Wraca do korzenia, do dna.
Do barwy zimnometru.
Ogrzewamy się niepłomieniami…
Zimnymi ogniami.
Nie, to nie są te zimne od radości.
Te szare patyczki, rozszczepiające się na płomyki w iskrach, gwiazdkach.
To są niebieskie ognie.
Jak te z gazu, z kuchenki, którą się odkręca. Żeby jej palnik wybuchł.
W tę niebieskość uzbrajamy język.
I nią kąsamy.
Zmrażamy ugryzieniami…
Jak drapieżnik.
Rwiemy miękkie tkanki, jak hiena.
Wstrzykujemy jad, jak wąż.
Zarażamy zarazkami, jak waran.
Miażdżymy krtań, jak lew.
Zimno ścieka nam po zębach…
Kapie soplami-kłami.
Dwoi się końcem języka.
Dźga, wżera, rozpruwa.
Do krwi, do kości, do początku śmierci.
Zostawia po sobie tylko sztywną tkankę…
Zamienia ciało w kość.
Myśli w kość, serce w kość, szpik w kość.
W strukturę utwardzoną.
W biały kamień. Białe zimno.
Dwa zimna przystawione do siebie…
Te dwa minusy nigdy nie dadzą plusa.
Istnieją tylko równolegle.
Równają się tylko osobności.
Na zawsze zostanie pojedynczość.
Sina i bezsilna.
Roztapiamy się w lód…
******
SZCZEROSŁOWO…
Poobracajmy zmarłymi w grobach
Niby dlaczego trzeba mówić o zmarłych tylko dobrze…
Albo wcale.
Niby dlaczego śmierć ma być jak spowiedź…
Taka natychmiast oczyszczająca.
Z szybkim pogrzebem grzechów.
I odbębnionym cichcem zadośćuczynieniem.
Dlaczego wystarczy tylko stuknąć w drewno i…
Załatwione!
Radość z jednego nawróconego grzesznika…
Ponoć jest większa niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych.
To dopiero jest argument dla tych drugich. Nagroda za wysiłek.
Może śmierć nie powinna być rozgrzeszeniem…
Nie powinna kupować zmowy milczenia.
Oczyszczać grzechów niepierworodnych.
Wymazywać całego tego złego.
Może warto zamachnąć się na tę świętą tradycję…
Ten spisek martwych złoli.
Tę akcję maskującą ich kaprawy żywot.
Te wszystkie machlojki z sumieniem.
Te tradycje ojców.
Typu – chlanie i żony lanie.
Może trzeba mówić źle o tych, co sobie na to zasłużyli...
Przecież w złym mówieniu jesteśmy dobrzy.
Skoro dobrych żyjących potrafimy obrzucić łżącym łajnem,
to prawdę o złych zmarłych damy radę jakoś wydukać.
Niech boją się…
Ci – pośmiertnie odznaczeni wybieleniem.
Ci wszyscy święci i święte nieboże.
Ci – świeć, Panie, nad ich antyduszami.
Niech obracają się w grobach.
******
JESTERIALISTA…
Język idzie w opór
Ma…
Nie ma.
Jest…
Nie ma.
Widzisz…
„Ma” wygryzło „jest”.
Nawet w języku są przerzuty „mieć” do „być”.
Ale język się nie poddaje…
Przynajmniej w tym tekście.
Wytwarza antyciała.
„Jest” ruguje „ma”.
Na razie z jednego słowa.
I rodzi się…
Jesterialista.
Jest tylko jeden problem…
Świat w ogóle nie wie, że ktoś taki istnieje.
Jak oznajmia wyrocznia Google: Podana fraza – jesterialista – nie została odnaleziona.
(Stan na grudzień 2023)



.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz